piątek, 11 maja 2012

The trip

Hej! Pewnie większość z was wie, że ostatnio byłam na wyciecze. Dokładniej - Głuchołazy i Krasiejów. Opiszę dokładnie, co działo się na miejscu.
Dzień pierwszy - poniedziałek, 7 maja
Wyjechaliśmy jakoś po ósmej. W autobusie działo się wiele ciekawych rzeczy, z resztą zawsze tak jest. Rozmowy, słuchanie muzyki itp. Ośrodek Banderoza jest bogatym ośrodkiem, lecz nie zadbanym. Sześcioosobowe pokoje (zdarzały się też trzyosobowe lub czteroosobowe) do tego bardzo małe. Łóżka były piętrowe, takie szpitalne. Na nich i na ścianach było wszystko popisane. Po odświeżeniu się po podróży, poszliśmy pooglądać cały ośrodek. Naprawdę ogromny. Wiele pawilonów, kilka boisk, miejsca do ogniska, małe zoo i wiele innych. Po rozejrzeniu się poszłyśmy do Jaskini Soli, a chłopcy na salę pograć w piłkę. Potem nasze role się zamieniły. Pod koniec poszliśmy na kilka minut, na dyskotekę. Po raz pierwszy tańczyłam publicznie!






Pokój. To wzięłam ze strony Banderozy, teraz wygląda to o wiele gorzej...










Jaskinia Soli - niewyraźnie, ponieważ było tam bardzo ciemno.








Dzień drugi - wtorek, 8 maja
Tu już było znacznie ciekawiej. Poszliśmy na Kopę Biskupią. To wieża widokowa, znajdująca się na 989m górze (o ile się nie mylę). Droga była bardzo wyczerpująca, każdy chodził zmęczony, ale większość doszła do celu. Mówię większość, ponieważ kilka osób zostało w schronisku, bardzo blisko wieży. Ja powiedziałam sobie, że nie po to szłam na sam szczyt tej góry, aby teraz się poddać i nie zobaczyć tego, co miałam zobaczyć. Przyznam, że nie żałuję. Z wieży było widać nawet Ślężę, górę znajdującą się bardzo blisko mnie. Przy okazji, byłam na terenie Czech, więc wycieczkę do Czech także mogę uznać za zaliczoną, haha. Po przyjściu na miejsce, poszliśmy na Płukanie Złota. Ciekawe, prawda? Pan, który to prowadził, był bardzo śmieszny. Wieczorem zamówiliśmy dużą pizzę. Ledwo się w drzwiach mieściła! Miała być duża, nie wielka, haha. Potem znowu dyskoteka, ale też krótka. O północy poszliśmy na rajd z pochodniami, oraz śpiewaliśmy Sto Lat dla jednej dziewczyny, która miała urodziny.





Widok z Kopy Biskupiej (:










Kopa Biskupia - wieża widokowa.










Dzień 3 - środa, 9 maja
Tu już znacznie lepiej! Najlepszy dzień w ciągu tej wycieczki. Na początku basen, na który ja oczywiście nie poszłam. Nigdy nie lubiłam basenów, nie potrafię pływać, więc sami rozumiecie. Potem paintball, na który także nie poszłam. Wtedy siedziałam w sali komputerowej i mogłam wreszcie skontaktować się za pomocą Twittera (przy okazji pozdrawiam @iAmericanGirls oraz @ItsTeenager). Na koniec kręgle. Tam było cudownie! Po raz pierwszy życiu w nie grałam, na początek było trudno, ale potem już załapałam. Na koniec dyskoteka z karaoke. Moja koleżanka miała zaśpiewać, ale DJ był pijany, i twierdził, że nie ma piosenki, która była kilka minut temu. Kiedy wreszcie wybrała inną piosenkę, nie zaśpiewała jej, bo o niej zapomniał. Do tego całował się z dziewczyną mniej - więcej z 6 klasy, ale to uznam za szczegół. Niestety, nie mam zdjęć z tego dnia.
Dzień 4 - czwartek, 10 maja
W końcu ostatni dzień. Wyjazd do Krasiejowa, do Parku Jurajskiego. Mnóstwo dinozaurów, zdjęć i w ogóle. Byłam w Kinie 5D, było bardzo fajnie. 3D, ruszające się fotele, lejąca się woda. Cudownie! Na koniec upragniony powrót do domu. Jak to mówią, wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

Nie chcę już was zanudzać, więc tak szybko napiszę, co dzisiaj robiłam. Byłam w pobliskim mieście, pomóc tacie wybrać jakieś buty na komunię swojej chrześnicy. Wyszło tak, że kupił sportowe, haha. Sama kupiłam sobie cztery bluzki. Granatową z kokardką, zieloną z Garfieldem (była najładniejsza, a jeżeli wzięłam dwie, to jedna była za połowę ceny), bluzka z flagą USA i flagą ... KANADY! Tą jaram się najbardziej, haha.
















A teraz muzyka. Oczywiście, teraz najbardziej podoba mi się Turn To You. Prawdziwe, wzruszające słowa. Popłakałam się na tym.

A co u was? Piszcie, i przepraszam za tak długą notkę. 

LUV YA.