Witam wszystkich serdecznie! Przepraszam, za długą nieobecność, (jeżeli ktoś w ogóle to czyta) ale kiedy miałam o czym pisać, nie było czasu. A gdy miałam czas, nie wiedziałam, o czym pisać.
W końcu wymarzony czas dla każdego ucznia, który przez cały rok szkolny musiał ciężko pracować - WAKACJE! Koniec z codziennym, wczesnym wstawaniem do szkoły, tym dziwnym uczuciem, że czegoś się zapomniało, problemami z pracą domową, nauką. Teraz możemy wstawać późnym popołudniem, nie przejmować się niczym, wyjeżdżać, nie martwiąc się o to, że następnego dnia nie pójdziemy do szkoły. Spotykać się z przyjaciółmi o różnych porach. Właściwie, możemy prawie wszystko.
Ten rok szkolny minął bardzo szybko. Był czwartek, a ja wciąż nie mogłam zrozumieć, że następnego dnia już koniec. Cały tydzień był bardzo pracowity. Jako piątoklasistom przypadło nam pożegnanie szóstej klasy. Najpierw nie przejmowałam się tym, że odchodzą, ale później wyobraziłam sobie szkołę, bez tej piątki (w ostatniej klasie jest tylko pięć osób, haha). Pomimo tego, że było ich tak mało, każdy z nich sprawiał, że ta szkoła była lepszym miejscem. Codziennie rano wstałam z myślą: "Dobra, warto jest iść do szkoły. Pewnie chłopacy i dziewczyny z szóstej, zrobią coś szalonego, jak zawsze. Przecież nie mogę tego przegapić!" Z nimi zawsze coś się działo, nigdy nie było nudno.
W przyszłym roku szkolnym już tak nie będzie. Tym razem, ja będę chodziła do ostatniej klasy, a ludzie z piątek i czwartej klasy to będą małe dzieci. Może się rozkręcą, ale na razie w to wątpię. Nie będziemy potrafili się zgrać, ich jest za dużo. Przetrwam jakoś, nie zwracając uwagi na młodsze klasy, a potem już tylko gimnazjum.
Zakończenie roku trwało baaardzo długo. Na początek część artystyczna. Po raz pierwszy w mojej szkole tańczyli poloneza. Ja także miałam tańczyć, ale na ostatnią chwilę dowiedziałam się, że nie ma partnera. Trudno, zatańczę za rok. Później występ szóstej klasy i nasz. Strasznie się stresowałam, ponieważ mam kłopoty z szybkim mówieniem. Bałam się, że coś nie wyjdzie. Ale jakoś było. Potem długa przemowa pani dyrektor, jakiejś tam pani i w końcu rozdanie świadectw. To też trwało długo. Moja mama często wstawała z krzesła. Najpierw ja, potem mój brat, ja, mój brat. Dostała też nagrodę za pomoc szkole. Potem już tylko do domu. FREEDOM!
A w ogóle, jak zamierzacie spędzić wakacje? :)
SEE YA SOON, I HOPE (:










