niedziela, 1 lipca 2012

Vacations already!

Witam wszystkich serdecznie! Przepraszam, za długą nieobecność, (jeżeli ktoś w ogóle to czyta) ale kiedy miałam o czym pisać, nie było czasu. A gdy miałam czas, nie wiedziałam, o czym pisać. 
W końcu wymarzony czas dla każdego ucznia, który przez cały rok szkolny musiał ciężko pracować - WAKACJE! Koniec z codziennym, wczesnym wstawaniem do szkoły, tym dziwnym uczuciem, że czegoś się zapomniało, problemami z pracą domową, nauką. Teraz możemy wstawać późnym popołudniem, nie przejmować się niczym, wyjeżdżać, nie martwiąc się o to, że następnego dnia nie pójdziemy do szkoły. Spotykać się z przyjaciółmi o różnych porach. Właściwie, możemy prawie wszystko. 
Ten rok szkolny minął bardzo szybko. Był czwartek, a ja wciąż nie mogłam zrozumieć, że następnego dnia już koniec. Cały tydzień był bardzo pracowity. Jako piątoklasistom przypadło nam pożegnanie szóstej klasy. Najpierw nie przejmowałam się tym, że odchodzą, ale później wyobraziłam sobie szkołę, bez tej piątki (w ostatniej klasie jest tylko pięć osób, haha). Pomimo tego, że było ich tak mało, każdy z nich sprawiał, że ta szkoła była lepszym miejscem. Codziennie rano wstałam z myślą: "Dobra, warto jest iść do szkoły. Pewnie chłopacy i dziewczyny z szóstej, zrobią coś szalonego, jak zawsze. Przecież nie mogę tego przegapić!" Z nimi zawsze coś się działo, nigdy nie było nudno. 
W przyszłym roku szkolnym już tak nie będzie. Tym razem, ja będę chodziła do ostatniej klasy, a ludzie z piątek i czwartej klasy to będą małe dzieci. Może się rozkręcą, ale na razie w to wątpię. Nie będziemy potrafili się zgrać, ich jest za dużo. Przetrwam jakoś, nie zwracając uwagi na młodsze klasy, a potem już tylko gimnazjum.
Zakończenie roku trwało baaardzo długo. Na początek część artystyczna. Po raz pierwszy w mojej szkole tańczyli poloneza. Ja także miałam tańczyć, ale na ostatnią chwilę dowiedziałam się, że nie ma partnera. Trudno, zatańczę za rok. Później występ szóstej klasy i nasz. Strasznie się stresowałam, ponieważ mam kłopoty z szybkim mówieniem. Bałam się, że coś nie wyjdzie. Ale jakoś było. Potem długa przemowa pani dyrektor, jakiejś tam pani i w końcu rozdanie świadectw. To też trwało długo. Moja mama często wstawała z krzesła. Najpierw ja, potem mój brat, ja, mój brat. Dostała też nagrodę za pomoc szkole. Potem już tylko do domu. FREEDOM
A w ogóle, jak zamierzacie spędzić wakacje? :) 

SEE YA SOON, I HOPE (: 


piątek, 11 maja 2012

The trip

Hej! Pewnie większość z was wie, że ostatnio byłam na wyciecze. Dokładniej - Głuchołazy i Krasiejów. Opiszę dokładnie, co działo się na miejscu.
Dzień pierwszy - poniedziałek, 7 maja
Wyjechaliśmy jakoś po ósmej. W autobusie działo się wiele ciekawych rzeczy, z resztą zawsze tak jest. Rozmowy, słuchanie muzyki itp. Ośrodek Banderoza jest bogatym ośrodkiem, lecz nie zadbanym. Sześcioosobowe pokoje (zdarzały się też trzyosobowe lub czteroosobowe) do tego bardzo małe. Łóżka były piętrowe, takie szpitalne. Na nich i na ścianach było wszystko popisane. Po odświeżeniu się po podróży, poszliśmy pooglądać cały ośrodek. Naprawdę ogromny. Wiele pawilonów, kilka boisk, miejsca do ogniska, małe zoo i wiele innych. Po rozejrzeniu się poszłyśmy do Jaskini Soli, a chłopcy na salę pograć w piłkę. Potem nasze role się zamieniły. Pod koniec poszliśmy na kilka minut, na dyskotekę. Po raz pierwszy tańczyłam publicznie!






Pokój. To wzięłam ze strony Banderozy, teraz wygląda to o wiele gorzej...










Jaskinia Soli - niewyraźnie, ponieważ było tam bardzo ciemno.








Dzień drugi - wtorek, 8 maja
Tu już było znacznie ciekawiej. Poszliśmy na Kopę Biskupią. To wieża widokowa, znajdująca się na 989m górze (o ile się nie mylę). Droga była bardzo wyczerpująca, każdy chodził zmęczony, ale większość doszła do celu. Mówię większość, ponieważ kilka osób zostało w schronisku, bardzo blisko wieży. Ja powiedziałam sobie, że nie po to szłam na sam szczyt tej góry, aby teraz się poddać i nie zobaczyć tego, co miałam zobaczyć. Przyznam, że nie żałuję. Z wieży było widać nawet Ślężę, górę znajdującą się bardzo blisko mnie. Przy okazji, byłam na terenie Czech, więc wycieczkę do Czech także mogę uznać za zaliczoną, haha. Po przyjściu na miejsce, poszliśmy na Płukanie Złota. Ciekawe, prawda? Pan, który to prowadził, był bardzo śmieszny. Wieczorem zamówiliśmy dużą pizzę. Ledwo się w drzwiach mieściła! Miała być duża, nie wielka, haha. Potem znowu dyskoteka, ale też krótka. O północy poszliśmy na rajd z pochodniami, oraz śpiewaliśmy Sto Lat dla jednej dziewczyny, która miała urodziny.





Widok z Kopy Biskupiej (:










Kopa Biskupia - wieża widokowa.










Dzień 3 - środa, 9 maja
Tu już znacznie lepiej! Najlepszy dzień w ciągu tej wycieczki. Na początku basen, na który ja oczywiście nie poszłam. Nigdy nie lubiłam basenów, nie potrafię pływać, więc sami rozumiecie. Potem paintball, na który także nie poszłam. Wtedy siedziałam w sali komputerowej i mogłam wreszcie skontaktować się za pomocą Twittera (przy okazji pozdrawiam @iAmericanGirls oraz @ItsTeenager). Na koniec kręgle. Tam było cudownie! Po raz pierwszy życiu w nie grałam, na początek było trudno, ale potem już załapałam. Na koniec dyskoteka z karaoke. Moja koleżanka miała zaśpiewać, ale DJ był pijany, i twierdził, że nie ma piosenki, która była kilka minut temu. Kiedy wreszcie wybrała inną piosenkę, nie zaśpiewała jej, bo o niej zapomniał. Do tego całował się z dziewczyną mniej - więcej z 6 klasy, ale to uznam za szczegół. Niestety, nie mam zdjęć z tego dnia.
Dzień 4 - czwartek, 10 maja
W końcu ostatni dzień. Wyjazd do Krasiejowa, do Parku Jurajskiego. Mnóstwo dinozaurów, zdjęć i w ogóle. Byłam w Kinie 5D, było bardzo fajnie. 3D, ruszające się fotele, lejąca się woda. Cudownie! Na koniec upragniony powrót do domu. Jak to mówią, wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

Nie chcę już was zanudzać, więc tak szybko napiszę, co dzisiaj robiłam. Byłam w pobliskim mieście, pomóc tacie wybrać jakieś buty na komunię swojej chrześnicy. Wyszło tak, że kupił sportowe, haha. Sama kupiłam sobie cztery bluzki. Granatową z kokardką, zieloną z Garfieldem (była najładniejsza, a jeżeli wzięłam dwie, to jedna była za połowę ceny), bluzka z flagą USA i flagą ... KANADY! Tą jaram się najbardziej, haha.
















A teraz muzyka. Oczywiście, teraz najbardziej podoba mi się Turn To You. Prawdziwe, wzruszające słowa. Popłakałam się na tym.

A co u was? Piszcie, i przepraszam za tak długą notkę. 

LUV YA. 

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

It's going to hurt worse as long, as I stay here...

Jestem pozytywną dziewczyną. Nawet w najgorszych momentach, w których inni zazwyczaj siedzą i mają doła, ja potrafię znaleźć małą iskierkę nadziei. Teraz jest inaczej. Wiedziałam, że nadejdzie taki moment, w którym po prostu się załamię i nie znajdę wyjścia. Zawsze wystarczyło włączyć piosenkę Justina i życie miało z powrotem sens. Obecnie nie zadziałało. Siedzę bez uśmiechu, nawet pisanie z Beliebers tym razem nie pomaga. Wstaję wcześnie, co dziwne. Jem śniadanie, ponieważ jestem zmuszona przez babcię. Potem jakoś przeżywam dzień, uśmiecham się sztucznie do każdego, ukrywam swoje emocje. W nocy płaczę, nie mogę spać, myślę nad sensem swojego życia i widzę jeden powód - Justin. Gdyby nie on, na pewno nie pisałabym tej notki. Dlaczego? Nie byłoby mnie tu.
W ogóle jaki był ten tydzień? Pierwsze dni - poniedziałek, wtorek, środa i czwartek były całkiem okay. W piątek bolał mnie straszliwie brzuch (Nicol, dziękuję Ci, ty wiesz za co), ale przeżyłam. Wcześniej byłam jeszcze u fryzjera, aby w końcu sprawić, by moje włosy były bardziej zdrowsze. Oczywiście, ścięłam je - po 11 latach, haha. Byłam na gitarach, to zdecydowanie był mój zły dzień. Zazwyczaj radzę sobie z nią doskonale, a pani nie wie co z nami robić, ponieważ wszystko umiemy. Wtedy to był koszmar, mieszały mi się chwyty, bicia i w ogóle. W sobotę było znacznie gorzej. Na boisku był chłopak, który pytał się mnie, czy chcę z nim chodzić. Nie wiem co do niego czuję, sama się w tym pogubiłam. Pewnie nic. Na pewno nic... Potem przyjaciółka napisała mi, że zdaje się jej, że nie chcę się z nią przyjaźnić. Najgorszy dzień. W nocy nie mogłam spać. W niedzielę miałam iść do kościoła, ale nie poszłam z powodu okropnego bólu brzucha. Dzisiaj, czyli poniedziałek czułam się okropnie. Najgorzej z tego wszystkiego. Rano byłam smutna, w po południe, wieczorem i w nocy pewnie też będę. 
7 maja jadę na wycieczkę, na którą nie mam cholernej ochoty jechać. Muszę, pieniądze zapłacone, wszystko jest. Przeżyję, możliwe. Jak nie.. MUSZĘ. Bilety na Believe, płyta, koncert. Muszę dożyć! Dam radę. 

Na koniec chciałabym podziękować Nicoli, która także przyczynia się do tego, że nadal żyję. Gdyby nie ona.. wolę o tym nie myśleć. DZIĘKUJĘ CI JESZCZE RAZ. 

Nuta na dziś. KOCHAM. 

It's going to hurt worse as long, as I stay here. I know but man, let me lay here. 

niedziela, 18 marca 2012

Weekend and spring *.*

Hej ,co tam u was? Ja opiszę co się u mnie działo w weekend. Teraz te weekendy są coraz bardziej fajniejsze ,bo nadchodzi.. WIOSNA ! Mm .. kwiatki ,drzewa ,owoce ,SŁOŃCE. Wszystko co najlepsze. Bo w końcu po co przeżywamy całą pochmurną jesień i białą zimę? Aby w końcu przeżyć wiosnę. Bo kto nie lubi wiosny? Ja nie spotkałam się z taką osobą... Więc tak..
Piątek
W szkole był wielki szał - pani pozwoliła po tylu miesiącach w końcu wyjść na dwór przed szkołę. Od razu każdy wyszedł ,a w szkole nie został nikt. Oprócz dyrektorki ,sekretarki i pedagoga. Zaraz dziewczyny usiadły na ławce i na stolikach. A ja poszłam także z Julią ,Klaudią ,Nicol ,Olą i Julią. Zaraz przyłączyli się Mateusz i Dominik. Puszczałyśmy Live My Life i dziwne - chłopaki nic się nie odzywali. Potem lekcja ,przerwa, lekcja. I na ostatniej przerwie puściłyśmy Call Me Maybe i próbowałyśmy to nagrać. Wyszło śmieszne ,przez nasze wygłupy i w ogóle. Jednak mądra Julia nie wcisnęła nacisku "nagraj" i nic się nie nagrało ,GRATULACJE haha. Potem historia ,zawsze ten strach ,bo kogo pani zapyta?! Nikogo nie zapytała. Lekcja minęła dziwnie szybko i do domku. Zaraz wzięłam się za lekcje ,aby mieć już z głowy ,jednak nie mogłam zrozumieć matmy i dałam sobie spokój. Przyszła do mnie Nicol i poszłyśmy na boisko. Tam byli chłopacy ,a my przed nimi uciekałyśmy. Wiem ,dziwne jesteśmy. No i krzyczeli do nas "CZEKAJCIE NA NAS!". LOL - nic więcej. Potem przypomniało mi się,że mam gitary i pani po mnie przyjechała. Na gitarach było cool i nauczyłyśmy się nowej rzeczy ,yeah. Palce strasznie bolą. Potem Sandra nauczyła mnie grać w ping-ponga. To cud! Ja umiem grać ,haha.
Sobota
Znowu przyszła Sandra ,Klaudia ,Nicol i Blanka. I też nudno nie było . Jadłyśmy czyjś słonecznik ,yep. I się darłyśmy - próby przed koncertem Justina ,you know. A teraz mam zdarte gardło ; / Przy okazji - Blanka uwzięła się na mojego brata.. Haha będą razem mieszkać ,yeah. W tą sobotę tyle się działo ,ale nic nie pamiętam ,chociaż to było wczoraj. Dobra pamięć ,ale krótka.
Niedziela - today
No to tak ,wstałam poszłam z braciszkiem moim ukochanym na boisko. Mówię do niego - nie bierz Niuni (psa mojego xd) a on ją wziął i obiecywał ,że będzie się opiekował. Już w drodze musiałam ją trzymać ,a potem się on huśtał na huśtawce,  a ja ją pilnować musiała. Don't trust you anymore ,bro. I teraz się nudzę i planuję coś z Nicol ,ona ma kuzynów ,woow. xD I nie wiem gdzie jest moja książka..

I teraz wiosna. Trampki ,rowery ,spacery ,owoce ,słońce i w ogóle . KOCHAM TO! Już niedłuugo *.* 21 marca do szkoły pójdę ,bo idziemy topić Marzannę,w tamtym roku się paliła, zobaczymy co  w tym :D




































- taki "wodospad" mam u mnie w miejscowości ;) Ja robiłam zdjęcie.















- też ja robiłam ;)


A teraz nuta ,która ciągle mi krąży w głowie : troszkę smutna ,ale fajna.















A tak żeby nie było smutno.. ;D
















I'm gonna live my life ,no matter what we party tonight !

niedziela, 11 marca 2012

NEVER SAY NEVER

Wiecie co? Od dwóch lat jestem nastawiona do życia pozytywnie. Owszem ,mam momenty ,w których uważam ,że świat jest okropny ,ludzie są okropni ,kto ich nie ma? A dlaczego od dwóch lat? Dwa lata temu stałam się Belieber. I Justin cały czas mnie motywował takimi słowami jak : Never give up ,Believe in your dreams ,Będę celem ,ale nigdy ofiarą i najważniejsze : There's gonna be times when people tell you that you can't live your dreams. This is what I tell them : NEVER SAY NEVER. I jeszcze nie zapomnę o bardzo motywującym cytacie z Born To Be Somebody :
Feel it ,
Believe it ,
Dream it, 
Be it. 
A w co najbardziej wierzyłam? W koncert ,który odbyłby się w moim kraju - Polsce. Niedawno Polska była Narnią ,a teraz nie jest. Już 9 marca One Direction napisali o Polsce i Pattie napisała o naszym kraju. A 10 ? Dla Beliebers najlepszy dzień w życiu. Scott napisał o tym ,że Justin przyjedzie do Polsce. Teraz jego tweet "yes" robi mi za tapetę. Czułyśmy ,że ten koncert nadejdzie ,wierzyłyśmy ,marzyły o tym i będziemy tam. Spełnimy swoje marzenia. Nareszcie ,dla mnie po dwóch latach ,dla innych po trzech. Doczekałyśmy się tego. DZIĘKUJEMY.

poniedziałek, 5 marca 2012

COME THERE.

Hej ! Dzisiaj notka będzie krótka, chciałam tylko dać tutaj link do bloga mojej koleżanki ,Julii. http://julia-and-kin.bloblo.pl/ Ma oryginalnego bloga ,jest cudowny. Potrzebuje więcej czytelników. Wejdź i przeczytaj ,to niewiele ,a daje tyle szczęścia.

wtorek, 21 lutego 2012

Mistakes

Hej! Dzisiaj coś mnie wzięło na notkę. Ten tydzień jest (przynajmniej na razie) lepszy od tamtego. Szkoła aż tak nie męczy. Może codziennie trzeba się na coś uczyć ,ale nie sześć godzin i za to dziękuję nauczycielom! A co mnie wzięło na taki tytuł notki ? Zaraz wszystko wytłumaczę...
W życiu popełniamy wiele błędów. Z przyjaźnią ,rodziną albo nawet w szkole ,na sprawdzianach czy innych. Potem tego bardzo żałujemy ,a w niektórych przypadkach się załamujemy i wszystko nagle staje się czarne. Prawda ,że tak jest? Tak ma każdy człowiek. Ale jak to się mówi - uczymy się na własnych błędach.  Bo przecież nikt z nas nie może być idealny. Może ktoś wydawać się taki ,jednak każdy ma swoje słabe strony ,które niekoniecznie ukazuje. Czasami mamy też jakieś trudne sytuacje ,kiedy wydaje nam się ,że nie ma z tego wyjścia ,jesteśmy w kropce. Jednak do wszystkiego jest jakieś wyjście ,może ryzykowne ,ale przecież jakie byłoby życie bez ryzyka? Dzisiaj na języku polskim pani (którą coraz bardziej lubię) rozmawiała z nami właśnie o błędach ,a nawiązywała tym do wiersza. Bardzo mi się spodobał ten wiersz. Pewnie tylko mi jedynej ,bo tylko ja chyba zwracam uwagę na jakieś wierszę ,jestem inna od mojej klasy. No to zamieszczę tutaj ten wiersz ,który napisał Leopold Staff.

Odys
Niech cię nie niepokoją 
Cierpienia twe i błędy.
Wszędy są drogi proste ,
Lecz i manowce* wszędy.


O to chodzi jedynie ,
By naprzód wciąż iść śmiało,
Bo zawsze się dochodzi 
Gdzie indziej ,niż się chciało.


Zostanie kamień z napisem:
Tu leży taki i taki.
Każdy z nas jest Odysem* ,
Co wraca do swej Itaki. 


Podobał wam się wiersz? Jest w nim zawarta prawda. Mimo ,że popełniamy mnóstwo błędów ,nie powinniśmy się nimi zbytnio przejmować ,tylko iść dalej.






































































I napiszę jeszcze jedno ,takie coś dla mnie i może nawet dla was na przyszłość ,pamiętajcie - pierwsza myśl zawsze najlepsza. Ja się zawsze o tym przekonuję. Kiedyś na konkursie ortograficznym napisałam dobrze ,zmazałam i napisałam źle. A tak dostałabym się dalej. No ,ale mówi się trudno.  No i jeszcze na sprawdzianie ostatnio napisałam dobrze ,coś mi nie grało i zmazałam ,i napisałam źle. Nie wiem co dostałam ,ale pewnie 5+ ,bo tak się zapowiada. No ,ale 5+ to nie to samo co 6 ,haha :D Zobaczymy.

A jak jest u was? Podoba wam się wiersz?

piątek, 17 lutego 2012

School

Hej! Przepraszam ,że tak długo mnie tutaj nie było.. Powód? Oczywiście jak w temacie - szkoła. Ale to do tego przejdziemy za chwilkę ,napiszę w skrócie ,co się u mnie działo.
Dzisiaj 66 urodziny mojego dziadka. No cóż ,mogę powiedzieć ,że było fajnie. Dziadek cały czas się uśmiechał ,a dla mnie taki widok to naprawdę piękna rzecz! On nie ma teraz zbytnio powodów do szczęścia. Cały czas leży w szpitalach. Jest tam dwa razy w tygodniu. I tak do końca życia. Naprawdę mu współczuję i dziwię się,że on dalej wytrzymuję. Nie dość ,że wytrzymuję ,to potrafi jeszcze się szczerze uśmiechnąć. Podziwiam go ,naprawdę.
A w szkole minęło jakoś tak szybko. Dwie pierwsze godziny zajęło sprzątanie klasy. No nie obyło się bez wygłupów i żartów. Kocham swoją klasę ,naprawdę. Jest najlepsza! Potem był polski ,koszmar. Pani zaczęła pytać z przypadków ,a cała klasa zapomniała. Na szczęście odpuściła nam. DZIĘKUJEMY! Potem była przyroda z mikroskopami. Widzieliście kiedyś mózg psa? Ja właśnie dzisiaj zobaczyłam. A płuca kota są ... fioletowe ! No dobra. Na ostatniej lekcji - historii był sprawdzian. Chyba mam tylko jeden ,głupi błąd. Ale się dusiłam na lekcji ,pani powiedziała ,że mogę wyjść ,ale zostałam. Pierwszy raz dostałam takich duszności ,że nie mogłam oddychać normalnie. No ale wytrzymałam! 
15 miałam dużo wolnego czasu. Przez całe 4 dni cały czas szkoła. Miałam czas ,ale zabrali prąd. W całej miejscowości! Koszmar. Ale za to ile śniegu napadło! Po kolana. A na drugi dzień była ogromna bitwa śnieżna. 


No i teraz przejdę do tematu ,czyli szkoły. Naprawdę wkurzają mnie teraz nauczyciele. Zadają teraz tyle zadań ,że ledwo wyrabiam. Pani na godzinie wychowawczej powiedziała ,że oprócz szkoły musimy mieć inne zajęcia ,wolny czas. Właśnie - nie ma wolnego czasu. Ale to jest już serio do przesady! Chodzę do podstawówki a mam tak dużo zadane ,że moja mama chce iść z tym do dyrektorki. Naprawdę ,przesada. Jak pani powiedziała : my chcemy mieć wolny czas poza szkołą na spotkanie się z przyjaciółmi czy w ogóle na swoje zainteresowania. A w ogóle go nie ma. Od godziny 8:30 (w środy i czwartki o 7:30) do 14 jestem w szkole. Potem robiłam 6 godzin lekcje. Same lekcje ,bez nauki! Skończyłam o 21 ,bo miałam godzinną przerwę ,wymuszoną przez mamę. Nie miałam już na nic siły i poszłam spać. Szkoła naprawdę wykańcza! A czasami mam jeszcze więcej zadane. I to jest naprawdę wkurzające. Tak więc nie ma już czasu na inne zajęcia oprócz szkoły. Nauczyciele serio przesadzają.
No a u was jak jest w szkole? Tak samo? Może lepiej ? Piszcie w komentarzach! :)













ZAPISUJCIE SIĘ! 




czwartek, 9 lutego 2012

Justin Drew Bieber

Witam! Dzisiaj mnie coś wzięło na notkę. Na początek (jak zawsze) opowiem co się u mnie dzieje ,a potem przejdę to tematu notki.
Tak więc od kilku dni już jestem chora ,jednak dzisiaj nie poszłam pierwszy dzień do szkoły. W poniedziałek nie działo się nic szczególnego ,cała szkoła była wielce szczęśliwa ,że będziemy mieli już wyremontowaną salę. Mi w sumie to było obojętne ,ponieważ nie lubię WF-u. Chociaż rok temu byłam w tym przedmiocie gorsza niż obecnie. Na koniec roku obiecałam pani ,że się poprawię. Poprawiłam się. Pani również to obiecała. Justin nauczył mnie żeby nigdy się nie poddawać i próbować. Ale o nim za chwileczkę! No i w końcu nadszedł wtorek. Powtórzyła się przygoda z czwartku. Przyszłam na drugą lekcję - matematykę. Już się martwili ,że mnie nie będzie ,a przecież mieliśmy wystąpić z mini spektaklem "Demeter i Kora". No ale przyszłam! No i spektakl wyszedł nam lepiej niż drugiej grupie ,chociaż oni byli naprawdę cudowni. Oni dostali 5+ ,a my 6. Pewnie gdyby przyszła Julia ,która była z nimi w grupie ,również dostaliby 6 ,jednak mieli trudną sytuację. No ale nic ,dali radę ,wyszło naprawdę cudownie! No i potem środa ,w szkole od 7:30. I dzisiaj nie poszłam do szkoły ,ponieważ choroba przeszkadza. Miałam dzisiaj jeszcze gorączkę. Ale przeżyję jakoś. No i nie zanudzam ,piszę temat. Pewnie już jesteście szczęśliwe ,bo temat brzmi "Justin Drew Bieber". Tak ,ja też go kocham.
Justin Drew Bieber - prawie 18-letni Kanadyjczyk. Obecnie znany na całym świecie. Bo pomyślcie jakby to brzmiało dziwnie ,gdyby ktoś powiedział ,że go nie zna? Teraz czegoś takiego nie ma. Każdy go zna. Szkoda tylko ,że więcej osób (przynajmniej w Polsce) go nie lubi. Poprawka - nienawidzi. To jest po prostu nie do zrozumienia. On jest po prostu zwykłym chłopakiem ,który spełnił swoje marzenia i teraz jest piosenkarzem. Popularnym ,znanym ,ale to nie znaczy ,że nie jest zwykłym chłopakiem.
Urodził się 1 marca 1994 roku we wtorek ,o godzinie 00:56 - i tą informacją zawsze zadziwiam wszystkich. Ale jestem Belieber i wiem o nim prawie wszystko. Po prostu zapytaj. Tak więc.. Justin traktował muzykę jako zabawę. Bębnił na talerzach ,krzesłach ,na wszystkim. Miał niesamowite poczucie rytmu. Ale nikt nigdy nie pomyślał ,że osiągnie taki sukces.
Koledzy Pattie (mamy Justina) byli muzykami. Justin często ich odwiedzał ,a oni uczyli go akordów. Widzieliście kiedyś takiego małego szkraba grającego na prawdziwej gitarze lub wymiatającego na perkusji? Nie? Obejrzyjcie filmiki Justina na YouTube. Już w wieku 7 lat wystąpił na prawdziwym koncercie. Grał na perkusji. Dał sobie radę! Potem w wieku 12 lat wystąpił w konkursie Stratford Star. Zajął drugie miejsce, ponieważ wygrała z nim Kristen Hawley. Teraz jest znana jako dziewczyna ,która pokonała Justina Biebera. Filmiki z występu możemy oglądać na YouTube. Pattie umieściła je ,ponieważ jej krewni mieszkali w różnych częściach kraju ,a chcieli usłyszeć Justina. Jednak jego filmiki zaczęli oglądać obcy ludzie. Chcieli więcej i Justin dał im więcej filmików.











Z występu "Stratford Star" . Justin wykonał piosenkę Ne-yo - So sick.















































Odkrył go Scott "Scooter" Braun. Jak widać na samym początku filmu Never Say Never ,Scott dostał e-mail od kogoś z filmikiem Justina. Scott zadzwonił do Pattie ,a ta przestraszyła się i nie odebrała. Po pewnym czasie jednak odebrała. Scott porozmawiał z nią ,a następnie z Justinem. Justin w tym czasie chciał wybrać się do Disneylandu ,a Scott zaproponował mu wyjazd do Atlanty. I pomyślcie ,gdyby Justin wybrał Disneyland ,nie znalibyśmy go. Wyjechał do Atlanty ,spotkał Ushera ,jednak ten go zignorował. Potem ponownie się z nim spotkał. Miał wybrać dla siebie mentora. I walczyli o niego Usher i Justin Timberlake. Justin wybrał Ushera. I tak zaczęła się jego wielka kariera. Już w wieku 15 lat był bardzo znany.










Pierwszy teledysk Justina - One time.




Potem osiągał już tylko większe sukcesy. Ludzie myśleli ,że będzie miał swoje 5 minut i zniknie. Jednak on trzyma się już długo. Ma prawdziwy talent. Już w wieku 16 lat wystąpił w ogromnej sali koncertowej... MADISON SQUARE GARDEN. Tam mieli okazje występować tylko najlepsi np. Michael Jackson po wielu latach kariery. Justin wystąpił tam po roku swojej kariery. Przewidywano ,że bilety rozejdą się w dwa dni ,a rozeszły się w... 22 MINUTY! Niemożliwe staje się możliwe. Koncert był bardzo udany.










Down to earth. Na tej piosence zawsze płaczę...
So it's up to you and it's up to me..




Potem nadszedł czas na film Justina. Never Say Never - niesamowite. Musicie obejrzeć ! Chociaż pewnie już oglądaliście... Haha. No i 1 marca Justin miał 17 lat. To było dla mnie cudowne. Już wtedy chodził z Seleną. Ja nigdy nie byłam wrogiem Jeleny ,po prostu czasami się wkurzę ,ale szanuję Selenę. Justin jest z nią szczęśliwy.
















A teraz Justin będzie miał 18 lat.. Mieszka w Stanach ,więc nie jest pełnoletni. Ale 18 lat ,to jest.. Tak wiele z nim przeżyłam ,przeżyłyśmy wszystkie. Jeszcze tak niedawno miał 15 lat i śpiewał One Time ,prawda? A teraz nasz idol pracuje nad Believe z Drakem. Dwóch Kanadyjczyków mamy w studiu. BĘDZIE HIT!
Na koniec dodam kilka filmików. I tak jest ich tutaj sporo ,ale muszę je dodać. Filmiki będą oczywiście z Justinem :)











Tutaj się popłakałam...















KOCHAM TO!














On ma złote serce..













So remember this is Bieber's world you're just living in it.














To jest baardzo słodkie. I'MMA TELL YOU TWO TIMES!

Dobra ,dobra. Już koniec ,przepraszam . Ale ja go tak bardzo kocham i nie mogę powstrzymać się od dodawania tych filmików. Ale już koniec, haha . Papa <3
A wy jak zostaliście Beliebers? Za co go kochacie? PISZCIE KOMENTARZE!

sobota, 4 lutego 2012

Today

Hej ! Co tam ? Zawsze tak zaczynam notkę prawda? No ,jaka ja jestem oryginalna! Haha. No dobrze ,więc zaczynam notkę. Najpierw napiszę co takiego dzisiaj robiłam. 
Wstałam o godzinie 7:30 (jak mam wstawać do szkoły o tej godzinie ,to mi się nie chce ,a w weekend chętnie ,haha) ,ale jak to ja leżałam w łóżku i zasnęłam jeszcze na godzinkę. No i w końcu 8:30. Poszłam do salonu i od razu na 4funTV na kontynuację Weekendu z Bieberem (jeszcze jutro w godzinach 9,15,19 ;] ). Mama się zdziwiła ,że tak wcześnie (jak na mnie) wstałam. No i wytłumaczyłam ,że przecież Justin. Ale zaraz mama przełączyła na fakty, bo chciała dowiedzieć się więcej o tej matce, która zabiła własne dziecko. Nie rozumiem ,jak można być takim człowiekiem?! No ,ale dobra zostawmy sprawę tej kobiety... Odliczałam minuty do godziny 9. W końcu dobiła ta godzina i przełączyłam na 4funTV. Nie pamiętam dokładnie ,ale zdaje mi się ,że pierwsze było Baby. I tato tańczył ,mama też, a Niunia (mój pies) patrzyła się w telewizor jak zahipnotyzowana. Tak ,ona też go kocha ,bo w końcu jak można go nie kochać? Tylko brat siedział na komputerze i grał w Margonem. 
Wiecie.. prawda jest taka ,że każdy słucha Justina ,ale nikt nie chcę się do tego przyznać ,bo przecież każdy go przezywa i w ogóle. I jak w dzisiejszych czasach można mieć własne zdanie? Zadałam wczoraj pytanie na zapytaj.com.pl : http://zapytaj.onet.pl/Category/001,003/2,17635815,Dlaczego_nie_lubisz_Justina_Biebera_.html.
Jak widzicie - powody są... okropne. Szczególnie to : "Bo inni nie lubią a ja inny niechce byc .. ; //"  No i pokazane jest ,że ludzie nie lubią go ,bo kiedyś ktoś napisał ,że jest głupi i ludzie ,aby nie być gorszym też go nie lubią ,ale tak po kryjomu go słuchają. Tak jest. Ale wróćmy do dzisiejszego dnia. 
No i oczywiście był biebergasm ,haha! Chociaż wszystko się powtarzało miliony razy ,mi to nie przeszkadzało. Nawet na Selenie śpiewałam. No i potem ubrałam się ,bo siedziałam w bieberowej pizamce. Przyszła ciocia z Miłoszkiem ,a kiedy ona wyszła z mamą ,a ja z nim zostałam ,zaczął płakać. Aż tak kuzynki nie lubić? Haha. No i poszłam do sklepu ,kupiłam nowe Bravo ,ponieważ... mam manię kupowania gazet ,które zawierają Justina Biebera na okładce lub plakat. Niedługo po tym poszłam do mojej przyjaciółki Sandry. Było bardzo śmiesznie! Na samo wspomnienie się śmieję z tego jak się śmiałam. Nawet z tego jak kiwała palcem! Tylko mnie to śmieszy? Haha. No i jeszcze mój kolega zaczął przezywać Justina ,więc ja próbowałam zachować spokój ,ale niestety nie wytrzymałam. Czasami fajnie jest ,że twój brat chodził na judo. Jeden chwyt jest super. No i go użyłam. Leżał na podłodze, dopóki nie obiecał ,że wyłączy filmik dla anty Justina. Wyłączył. Ale mieli ubaw! Haha. No i do domu wróciłam tak jakoś o 19:40. Zdążyłam jeszcze na ostatnią część Biebera! I zaraz wkradłam się na laptopa. Popisałam z kilkoma osobami ,poczytałam blogi ,posłuchałam muzyki. Mama zaraz zaczęła pastować mi podłogę - efekt cudowny! 
No i to koniec. Rozpisałam się... Miałam napisać jeszcze o czymś ,ale notka i tak jest za długo ,napiszę o tym (może) jutro. 





















To jest filmik ,który mnie rozwala. Mój brat wynalazł! Obejrzyjcie ,haha. 


ZAPISUJCIE SIĘ!





piątek, 3 lutego 2012

This week .

Hej! Nie było mnie tu już długo.. Przepraszam! W ferie nie miałam o czym pisać ,może tam jedno wydarzenie ,ale kto by chciał tutaj czytać notkę ,która zawierałaby tylko kilka zdań ? Nikt. Tak więc streszczę ten tydzień. 
Poniedziałek - spałam tylko 3 albo nawet 2 godziny ,ale w szkole wytrzymałam te siedem godzin. Najpierw WF. Po feriach sala gimnastyczna miała być już odremontowana (nie mieliśmy sali przez rok). Tylko tam trzeba było już tak dokończyć niektóre rzeczy. No i pani pytała nas ze znaków drogowych. Oczywiście nie obyło się bez śmiechu! No ,ale lekcje z nami zawsze są śmieszne ! Później angielski ,polski ,matma ,informatyka i godzina wychowawcza. I domek! W domu tato już położył w pokoju panele. Nawet mi się podobają :) Sami oceńcie : 






















(przepraszam za złą jakość - zdjęcie z telefonu)


Środa - (nie pamiętam wtorku) uczyłam się tak na kartkówkę z przyrody ,że nie spałam przez całą noc ,ale pani kartkówkę odwołała. No ,ale lekcja była bardzo fajna! Pani musiała coś tam robić ,a my robiliśmy kolejny temat o Wielkiej Brytanii i Francji. Temat prosty. Pani chciała jeszcze zebrać ćwiczeniówki ,ale my cwane ,zaraz po dzwonku uciekłyśmy z klasy tak szybko ,że nauczyciele tylko patrzyli jak uciekamy! Haha. No i do domku. Tutaj przejrzałam zeszyt od angielskiego ,bo miałam się uczyć ,jednak nie miałam czego - wszystko wiem. 


Czwartek (wczoraj) - wstałam o 6, bo mnie strasznie bolał brzuch. Mama też nie spała ,więc dała mi jakieś tabletki. Zaraz przeszło i poszłam spać. Wstałam o 9 - a lekcje zaczynają się o 8:30! Oczywiście szok ,mamy się pytam ,czy serio ,czy mi zegarek w telefonie się przestawił (:D). No i mama powiedziała ,że pójdę z bratem do szkoły o 10. No i tak zrobiłam. Poszłam do pań po klucz do szatni ,ale one nie miały ,na dół do innej pani ,do szatni i znów na dół. W końcu do klasy! Trafiłam na matematykę. A Sandry nie było ,więc siedziałam sama. Nic nie ogarniałam. Dostałam 4 z kartkówki ,niby dobrze ,ale to wstyd ,że z takiej prostej rzeczy 4 dostałam. No i potem z angielskiego 6 za sprawdzian ,yeeep. No i do domku.


Dzisiaj - do szkoły poszłam niechętnie ,bo strasznie bałam się historii. Na plastyce było fajnie ,pani pokazała nam hymn szkoły. Po prostu się zacięłam - nie mogłam śpiewać. Jak my to śpiewać będziemy?! Strasznie wysoko... Na matematyce poprawiałam kartkówkę ,mam nadzieję ,że poprawię na 5! Na Polskim pani gdzieś zniknęła. A my się wygłupiałyśmy! Chłopacy robili zadania ,a my się śmiałyśmy. Najbardziej mnie i Julię rozśmieszył cytat Klaudii i Nicol (może was nie rozśmieszy)
- Co ty tutaj masz? - Klaudia.
- Pieprzyk. - Nicol. 
Hahahahha. Kocham te bezsensowne rozmowy! Na religii nie pamiętam i historia. Tego się bałam ,a pani wcale nie pytała. Cool. Potem powrót do domu ,byłam strasznie wesoła! Od razu włączyłam 4funTV ,chociaż miałam godzinę do Weekendu z Bieberem. No i w końcu leciał Justin. A ja taki pisk i w ogóle. Jak pokazali Justina w Buckingham Palace ,to mama mówiła ,że to jest w Pałacu Kultury ,a ja ,że to nie Justin ,tylko ktoś się przebrał. A potem ,że to jednak Justin. I myślałam "Co on robi przy Pałacu Kultury?!" Haha no i w końcu powiedział ,że jest na Buckingham Palace. No i biebergasm na Twitterze. W końcu koniec pierwszej godziny z Bieberem. Zaraz włączyłam Skype i rozmowa z Julią ,Sandrą i Nicole. A ile tych rozmów było! Cały czas coś przerywało. Teraz właśnie rozmawiam tylko z Sandrą ,piszę z Alą na GG ,słucham One Night In Ibiza (leci na 4funTV) ,czekam na Biebera i piszę notkę :) 
No to tyle.. A wy jak spędziliście tydzień? Piszcie komentarze! :) 




Tak w ogóle to dobiłyśmy 1.000 #PolishBeliebers! SUPER! http://officialpolishbeliebers.blogspot.com/p/oficjalna-lista.html

Ale przecież nas jest więcej! Nie zapisałaś się? Zrób to teraz!




niedziela, 22 stycznia 2012

3 moths.

Hej! Dzisiaj notka zatytułowana "3 miesiące". Dlaczego? Tego dowiecie się zaraz ;)
Tak więc wczoraj w nocy przyszła moja mama do mnie. Nie wiedziałam o co chodzi i usłyszałam u niej coś takiego.. "Postanowiłam z tatą ,że pojadę za miesiąc do Anglii." Zamurowało mnie. Mama mówiła już od kilku dni o tej Anglii,ale serio myślałam ,że żartuje. No i teraz też czekałam jak się zaśmieje. Mama powiedziała ,że pojedzie na 3 miesiące. Nie mogę sobie tego wyobrazić. Od razu poczułam jak łzy spływają mi z oczu.. Wróci w maju ,na moje urodziny. Na urodziny mojego brata niestety nie przyjedzie... Wiem ,że teraz często rodzice wyjeżdżają za granicę ,ale to zazwyczaj tato. A tato woli zostać Polskę,mamę ciągnie do Anglii. Próbowała mnie pocieszyć tym ,że jak zobaczy coś z Justinem to kupi wszystko ,co spotka. Tak ,fajnie ,ale trzy miesiące bez mamy?! Z mamą jestem bardziej zżyta niż z tatą ,bo z nim się nie dogaduję. Już teraz ,kiedy widzę go kilka razy dziennie z nim nie wytrzymuje ,a co dopiero 3 miesiące z nim, bez mamy? Nie wytrzymam. Ma przyjechać także dziadek i babcia ,a oni są nienormalni. Kocham ich ,bo w końcu to rodzina i w ogóle ,ale są dziwni. No ale nic.. Co ma być ,to będzie. Mama też powiedziała ,że jak jej się tam spodoba... Powiem w skrócie : ŻEGNAJ POLSKO - WITAJ ANGLIO! Może całkiem fajnie ,bo nienawidzę Polski i nie chcę tutaj mieszkać,ale teraz ,kiedy mam tutaj was wszystkich. Znajomych ze szkoły ,ogólnie z Polski, Polish Beliebers.. I jeszcze tak blisko do tego koncertu w Polsce Justina! I jakoś ... Nie wiem. Ale kto powiedział ,że mamie się spodoba? Z resztą wątpię,bo mama lubi Polskę... Ale okay..
Ja pozbyłam się brata, dzisiaj przyjeżdża Jacek i Patrycja ,więc sobie wieczorem na gitarze NASTROJONEJ pogram. Próbowałam ostatnio ,ale ten dźwięk mnie przeraża. No ,tak więc czekam na Jacka ,musisz mnie nauczyć gitarę stroić ,bo nie będę kilku miesięcy znowu czekać aż przyjedziesz ,haha. Albo do Nysy do niego pójdę na nogach ,hahaha. Okay ,okay.
Tak więc co tam u was? Dzieje się coś na feriach ,albo końcu weekendu? :)

sobota, 21 stycznia 2012

Belieber's actions

Cześć! Taka notka na szybko po dwóch dniach ,tak? :) Tak więc...
Co było wczoraj to mało pamiętam. Pamiętam tylko ,że o 18 miała się odbyć akcja na Twitterze PolandLovesJuz10 ,ale niestety po półgodziny tweetowania dziewczyny się poddały ,bo było 0,01% i koniec akcji. Normalka. Potem wzięłam się trochę za lekcje ,teraz został mi tylko polski i plastyka do zrobienia. No i potem wchodzę o 23 no i patrzę na trendsy.. ZAMUROWAŁO MNIE. Believe Tour To Poland. Nie mogłam uwierzyć! No i przyznam się - ryczałam normalnie! Potem zaczęłam z nimi tweetować no i było to tak - byłyśmy w tt ,wypadałyśmy ,byłyśmy ,wypadałyśmy. Haha zabawa w kotka i myszkę z Twitterem! Ale - Polish Beliebers się nie dadzą i walczą do końca! Jak na złość ,kiedy byłyśmy na 5 miejscu to pan "jestem taki sexy i całuję się z Seleną" nie wszedł na Twittera i nas nie zobaczył -.- . No ale nic! Możliwe ,że widział to Scooter ,Ryan ,w ogóle team Justina ,albo nawet on sam ,tylko po prostu nic nie napisał! No i w końcu się poddałam po 2:30 w nocy. Już odpadałam tam. No i znowu na złość - pan sexy wszedł na Twittera ,a nas już nie było w trendsach ,thanks!
No i dzisiaj wstałam o 10 ,bo mnie męczyli. No i leżałam godzinę w łóżku ,i w końcu wstałam bo to było bezsensu to siedzenie w łóżku. No i potem akcja na Twitterze znowu - powtórka Believe Tour To Poland. No i było ,29% ,a nas nie było w trends. To sobie poszli ,bo "zablokowali nas". Dziękuję bardzo! No i spadliśmy niestety. Ale Directioners mnie wkurzyli ,bo piszą ,że będą pomagać jak napiszemy #1DTourInPoland ,no to pomogłam. Oni napisali kilka tweetów o nas ,a potem już nie ,to ja dziękuję za taką współpracę. No i teraz o 18 będzie kolejna akcja - POLAND WANTS BELIEVE TOUR. Miejmy nadzieję ,że pan sexy (jezu co ja z tym mam?!) wejdzie i nas zobaczy tym razem bo mu nogi z tego sexy ass powyrywam!



czwartek, 19 stycznia 2012

This is my day.

Hej wszystkim! A raczej cześć Nicol i Ala! Tylko wy to czytacie - dziękuję wam! :) Ale okay nie po to tutaj bloga założyłam żeby tutaj pisać o czytelnikach. Tak więc co o dzisiejszym dniu...
19 stycznia... Ten dzień zawsze jest dla mnie dziwny. Jest to dzień ,w którym ja i moja przyjaciółka, Sandra zostałyśmy małżeństwem na Pet Party. Wiem ,że to dziwne i nie wiem w ogóle po co to piszę ,ale okay nie ważne. No 19 stycznia jest to dzień ,kiedy mój tato obchodzi imieniny. No i to też ten dzień... Ten dzień szczególnie ociera mi się o pamięć... 19 stycznia 2010 roku. Nie wiem czy napisać wam o co chodzi ,teraz będę się nad sobą użalała albo coś. Okay ,napiszę wam. Tylko dla moich dwóch czytelniczek. Tak więc 19.01.10. - w ten dzień miała urodzić się moja siostrzyczka. Niestety - takich mamy teraz lekarzy ,że nie potrafią oni za wiele zrobić. Nie ,moja mama nie poroniła. Ale ,kiedy urodziła moją siostrę,która miała mieć na imię Laura ,okazało się ,że dziecko nie żyje. Umarło już w brzuchu. Pielęgniarki ochrzciły ją Anna. Ale w połączeniu wyszło Anna Laura. No i miałaby 2 lata. Nevermind. Po co ja tutaj to w ogóle piszę? Jest północ, ale spoko... Okay..
Dzisiaj wstałam sobie o 11 ,ale leżałam godzinę i myślałam sobie o Justinie. Normalka. Ala i Nicol mogą się domyślić o czym myślałam ,haha. No i potem oglądałam TV ,potem muzykę ,laptopa ,bo tato mój kochany zainstalował mi Simsy ,mwahahaha. Kocham tą grę! Od razu stworzyłam simów o nazwie : Justin Bieber, Pattie Malette ,Jasmine Villegas. Czyli ludzie z mojego opowiadania. Justina robiłam najdłużej ,próbowałam go doprowadzić do perfekcji ,ale wiecie - Justin jest idealny i jego nie można tak po prostu zrobić idealnie. No i jeszcze potem pokleiłam kilka plakatów i się z Alą chwaliłyśmy Bieberowymi pokojami. Ja zakochałam się w jej pokoju ,a ona w moim haha. Szczególnie w czarno-białym plakacie. No okay ,okay Ala wie o co idzie. No i tyle...
To mój dzień. Teraz dobranoc ,Bieberowych czy jakichś tam snów :)

środa, 18 stycznia 2012

iPhone

Hej! Dzisiaj była u mnie Nicol (wczoraj też byłaś ,nie nawiedzaj mnie! :D) no i pisałyśmy na FB z Alą na te nasze ukochane tematy ,haha. Było dużo śmiechu z Nicol i w ogóle jak to my wygłupy! Był też mały Miłosz i zaraz poszłyśmy się na niego gapić. Ja wam mówię,że go na Biebera wychowam ,haha. No i trochę później Nicol musiała iść. No i jak jej mama się zgodzi i wywiozę brata z domu ,to może będzie u mnie nocowała. No ciekawe ,ciekawe. Wiem zanudzam ,hahaha. No dobra ,temat miał być inny.
Dzisiaj będzie coś o iPhonach. Pewnie nie tylko ja mam manię tych telefonów! Robią furorę,nie ma co. No i pytałam się taty czy mi kupi ,a on powiedział,że pomyśli. Zaraz dostałam pytanie "Co takiego jest w tych iPhonach fajnego? Zwykły telefon." no i zaraz zaczęłam gadać o dobrej jakości zdjęć,filmików, milionach aplikacji ,Wi-Fi ,wbudowanych aplikacjach ,muzyce itp itd. A on odpowiadał ,że takie coś to może być w każdym ,a ja ,że iPhone to iPhone i on jest inny ,haha. No a dzisiaj mama powiedziała ,że jak będę miała minimum 4,9 średnią na koniec roku ,to kupią mi iPhone'a. No i mam nadzieję,że mi się uda! W tym roku planuję mieć średnią właśnie coś koło tego 5,0 ,albo nawet wyżej. No mam wiele motywacji! Tak więc zaczynam o iPhonach. Lubię każdy wzór! Czarny ,biały ,kolorowe ,w paski ,w panterkę ,każdy! Oto różne iPhony ,które znalazłam w Google ,haha.




























































































Zakochałam się! Szczególnie w pierwszym i ostatnim ! Mam fazę Kanady i mam fazę Justina (Bieber Fever).

Tak więc. Macie ferie? Macie fazę iPhonów? A może macie iPhony? Piszcie komentarze!

wtorek, 17 stycznia 2012

Welcome to my world!

 Hej! Od kilku dni męczyła mnie myśl ,aby założyć bloga o swoim życiu i tak tutaj to pisać. Taki pamiętnik w internecie :). Kiedyś założyłam takiego bloga, jednak szybko go usunęłam ,bo tak naprawdę pisałam go tylko dla siebie. Nikt go nie czytał. Może to była też moja wina ,ponieważ nie rozsyłałam go. Ale to było kiedyś! No i teraz coś mnie wzięło i założyłam znowu. Nie mam cierpliwości do blogów, ale tym razem może wytrzymam! :D Tak więc ,poznajcie mnie :
Mam na imię Paulina ,ksywek mam wiele. Kiedyś narzekałam ,że wcale jej nie mam ,a teraz mam ich dużo. Najczęściej jest używane po prostu Paula ,Bieberówna lub też Pauli (Ala ,twoje dzieło!). Jak już pewnie się domyśliliście ,może z tytułu bloga ,albo tego co napisałam wcześniej - jestem Beliebers. Nie pamiętam dokładnie ,kiedy zostałam Beliebers. Ważne ,że w ogóle. Pamiętam tylko ,że spała wtedy u mnie Nicol. Opowiedziałam jej ,że nie lubię Justina ,ponieważ ma babski głos (jeju ,jaka ja głupia byłam!). Nicol powiedziała ,że też za nim nie przepada, ale podoba jej się jego jedna piosenka. Puściła mi "Love me". Cytuję gościa z Teleexpresu : "No i sobie wyśpiewał!". Zakochałam się w jego głosie ,w jego.. wszystkim! No i Bieber Fever dalej mnie trzyma. Może to już nie uleczalne? Ale dość już o Justinie ,mogłabym nawijać o nim cały czas ,ale tutaj was zaraz zanudzę ,haha. Tak więc... Moje zainteresowania to granie na gitarze ,śpiewanie ,czytanie ciekawych książek i słuchanie muzyki. To ostatnie to chyba każdy lubi ,bo przecież muzyka to życie. Bez niej nie można żyć! 
No to coś tam już o mnie wiecie. Jeżeli macie pytania ,to pytajcie na moim Formspringu. Teraz trochę was zalinkuje ! :D


Zapisujcie się na listę #PolishBeliebers - http://officialpolishbeliebers.blogspot.com/
Mój Twitter - https://twitter.com/#!/BieberFever1a
Mój Formspring - http://www.formspring.me/nsnkidrauhl

Proszę o komentarze! :)